ANTEPIRRHEMA I. OD-ZEW I
STRATYLLIDA
Aza nie powinnam służyćMiastu służbą dobrych rad?Acz niewiastą się rodziłam,Nie szukajcie we mnie zdrad,Za to, że wam lepsza dolaŚwita teraz z łaski pań!Toć i ja daninę płacę,Chłopców rodzę… to – ma dań.A wy, stare darmojady,Co dajecie państwu?… Gnój!Wyście świętą dań pradziadów,By z Medami toczyć bój,Zjedli! Czyliż w skarb dajecieTeraz choćby grosza pół?Na dobitek, z waszej łaski,Grozi nam powszechny dół!Jeszcze tutaj śmiecie warczeć?Ano – palcem uraź mię!To cię tym koturnem oto,Z byczej skóry, w pysek rznę!
STRYMODOROS
A to czelność niesłychana, te babskie perory172!Zło się wzmaga: mnie przynajmniej nie zmylą pozory!Więc do broni, towarzysze, kto chłop jędrny, prawy,Zrzućmy szaty, jako męże, gotowi do sprawy!
CHÓR STARCÓW
zrzucają szaty i koturny i, nagle odmłodniawszy, tańczą nago
Niech zapachnie nagie ciało, precz te powijaki!Hejże, w bosostopy pląs,Jako drzewiej na Leipsydrę173,Gdy się młody puszczał wąs,Hej, niech młodość wróci nam,Hej na skrzydła, jako ptaki,Hej, otrząśnijmy z ciał starości hydrę!
Страницаиз36
СкороКнижный режим