Оглавление
- Przedmowa
- I
- II
- III
- IV
- Gromiwoja
- PROLOG
- SCENA PIERWSZA
- SCENA DRUGA
- SCENA TRZECIA
- SCENA CZWARTA
- PARODOS. WEJŚCIE CHÓRU
- SCENA PIĄTA
- SCENA SZÓSTA
- SCENA SIÓDMA
- SCENA ÓSMA
- SCENA DZIEWIĄTA
- AGON. TURNIEJ
- SCENA DZIESIĄTA
- SCENA JEDENASTA
- PARABASIS. ZWROT DO WIDZÓW
- SCENA DWUNASTA
- EPIRRHEMA I. POBUDKA I
- ANTEPIRRHEMA I. OD-ZEW I
- EPIRRHEMA II. POBUDKA II
- ANTEPIRRHEMA II. OD-ZEW II
- SCENA TRZYNASTA
- SCENA CZTERNASTA
- SCENA PIĘTNASTA
- SCENA SZESNASTA
- SCENA SIEDEMNASTA
- SCENA OSIEMNASTA
- SCENA DZIEWIĘTNASTA
- SCENA DWUDZIESTA
- SCENA DWUDZIESTA PIERWSZA
- SCENA DWUDZIESTA DRUGA
- SCENA DWUDZIESTA TRZECIA
- SCENA DWUDZIESTA CZWARTA
- SCENA DWUDZIESTA PIĄTA
- EXODOS. WYJŚCIE CHÓRU
- SCENA DWUDZIESTA SZÓSTA
- SCENA DWUDZIESTA SIÓDMA
- SCENA DWUDZIESTA ÓSMA
- SCENA DWUDZIESTA DZIEWIĄTA
SCENA SIÓDMA
Z dołu, od miasta, wchodzi Senator (probulos, jeden z dziewięciu dyktatorów121), w białej dzianicy, na głowie wian oliwny najwyższego urzędnika, w ręku klucze od skarbca. Za nim i przed nim kroczy po dwu łuczników scytyjskich, czyli pachołków miejskich.
Senator i poprzedni. Chór Starców stoi na boku.
SENATOR
mówiąc do swego otoczenia
Czyż bab szaleństwo tryumfu nie święci?Czyż nie mówiłem, że dobrze nie wróżąTe bębny, Bakcha122 pląsy bez pamięciI Adonisa po dachach nieszpory123,Które aż w Pnyksie124 słyszałem w te pory,Kiedy Demostrat w złej, nieszczęsnej chwili125Podawał wniosek, by przeciw SycyliiWyprawić hufce, a tu roztańczonaBaba zawyła: „Och, Adonis kona!”Demostrat swoje: „Hoplitów trzeba byŚciągnąć z Zakintu”, a podpite babyNa dachach: „Płaczcie Adonisa, siostry!”Wżdy on rzecz przeparł126, luter, furiat ostry!Takie tu znowu, snać127, białogłów orgie!
STRYMODOROS
do senatora, kręcąc z wody szatki
Nową spełniły zbrodnię nasze samki128 —I to niejednę: oto z tych konewekZlały nas tak, że musim przyodziewekKręcić, jak tacy, co mają… złe zamki…!
SENATOR
Na Posejdona, wód boga, wybornie,Bo nie trzymamy ich krótko a swornie129!Folgując nadto, psujemy niewiasty.Jako kto ściele, tako i spać będzie,Wszak my to mówim tak do majstrów wszędzie:„Mości złotniku! W pasku, któryś okuł,Urwał się kutas i wyskoczył z piasty,Gdy wieczór żonka tańczyła przede mną.Ja muszę jechać dziś u Salaminę:Znajdź chwilkę czasu, choćby i w noc ciemnąPrzyjdź i dokładnie włóż jej tę drobinę…!”A drugi zasie rzecze do szewczyka,Co ma łokciowy, ale nie fartuszek:„Słuchaj majsterku! Malutki paluszekMojej żoneczki, tańczącej tak cudnie,Rzemień sandała gniecie: przyjdź w południeI rozbij dziurkę, zwolniwszy rzemyka!”Zbytnia swoboda, to strata i szkoda,Tak, że ja oto, senator, mym głosemUznawszy kupić wioseł – po pieniądzeIdąc na zamek – mam teraz przed nosemBrony zawarte od bab na wrzeciądze!Lecz stać nie pora! Podawać tu dyle,Już ja tu skarcę babskie krotochwile130!
do łuczników scytyjskich, którzy się gapią, dwaj zaś usiedli
do pierwszego
Coś pysk rozdziawił?!
do drugiego
Gdzie pozierasz, gapo!
do trzeciego, siedzącego
Ty byś gdzie w szynku zasiadł!
do czwartego
Wstawaj, ciapo!Dalej, podkładać drągi popod brony,Ci z tej, a tamci ze mną z tamtej stronyWyważać z zawias!
Pachoły chwytają drągi i wyważają: wtem niewiasty odmykają same i występuje Gromiwoja z orszakiem i Chórem białogłowskim.
Страницаиз36
СкороКнижный режим