Оглавление
- I
- II
- PROLOG
- SCENA I
- SCENA II
- SCENA III
- SCENA IV
- SCENA V
- SCENA VI
- PARODOS (WEJŚCIE CHÓRU)
- SCENA VII
- SCENA VIII
- SCENA IX
- SCENA X
- PARABASIS CHORI (ZWROT DO WIDZÓW)
- EPIRRHEMA (POBUDKA)
- ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)
- SCENA XI
- SCENA XII
- SCENA XIII
- SCENA XIV
- SCENA XV
- SCENA XVI
- SCENA XVII
- PROAGON (PRZED-TURNIEJ)
- SCENA XVIII
- SCENA XIX
- AGON (TURNIEJ)
- SCENA XX
- EPIRRHEMA (POBUDKA)
- SCENA XXI
- ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)
- SCENA XXII
- PARABASA WTÓRA
- EPIRRHEMA WTÓREJ PARABASY
- SCENA XXIII
- SCENA XXIV
- SCENA XXV
- SCENA XXVI
- SCENA XXVII
- SCENA XXVIII
- SCENA XXIX
- SCENA XXX
- AGON WTÓRY
- SCENA XXXI
- SCENA XXXII
- SCENA XXXIII
- EXODOS (ZAKOŃCZENIE)
- SCENA XXXIV
SCENA III
Wykrętowic, Odrzykoń.
ODRZYKOŃ
Piękny efeb, mina butna, włosy w bujnych kędziorach, wąsy i broda zaledwo meszek i pierwszy puch. Okryty krótkim, wełnianym, białym chitonem, na nogach sandały: wychodzi na próg, ziewając.
Cóż, papo?
WYKRĘTOWIC
Ucałuj ojca, podaj rączkę prawą!
ODRZYKOŃ
podaje rękę, mówiąc z niechęcią
Dobrze, coć trzeba?
WYKRĘTOWIC
Mów, miłujesz ojca?
ODRZYKOŃ
Tak mi Władykoń86 Posejdon dopomóż!
WYKRĘTOWIC
Pfe! Dajże pokój z twoim Władykoniem!Ten ci twój bożek winien całej biedy!Lecz jeśli szczerze, z serca mnie miłujesz,Słuchaj, mój synu!
ODRZYKOŃ
Dobrze, czego żądasz?
WYKRĘTOWIC
Porzucisz zaraz swoje złe nałogi.Będziesz się uczył tam, gdzie cię zawiodę.
ODRZYKOŃ
Rozkazuj, ojcze!
WYKRĘTOWIC
Posłuchasz?
ODRZYKOŃ
Posłucham,Przez Dionisa.
WYKRĘTOWIC
pokazując na dom Sokratesa
Poźryj ku tej stronie!Czy widzisz ową bramkę i ten dworek?
ODRZYKOŃ
Widzę; cóż w rzeczy chałupa ta znaczy?
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
Cóż to za jedni?
WYKRĘTOWIC
Nie pomnę już nazwiskTych wolnodumców89 pięknych a szlachetnych.
ODRZYKOŃ
z obrzydzeniem, bardzo głośno
Pfe! Znam tych łotrów, paliwody same,Wymoczki, śledzie, bosonogie bractwo,Wśród nich Sokrates, zły duch i Chajrefont90!
WYKRĘTOWIC
oglądając się trwożnie, zatyka mu usta
Ej – ej – milcz synu, nie mów takich bluźnierstw!Pragnieszli, aby ociec miał chleb w zębachDo nich się garnij, a pluń na koniarstwo!
ODRZYKOŃ
Na Bakcha, nigdy, choćbyś dawał nawetLeogorasa w zamian bażantarnię91!
WYKRĘTOWIC
z wielką czułością
Idź, błagam ciebie, najmilejszy, złoty.Idź, ucz się od nich!
ODRZYKOŃ
z oburzeniem
Mam się uczyć? Czego?
WYKRĘTOWIC
Słychać, że mają jakieś dwa wywody:Lepszy, tak ci jest – i jakiś tam gorszy.Ten drugi wywód, jak mówią, choć gorszy,Zwycięża zawsze przez nieprawe środki,Gdy pojmiesz dobrze ten nieprawy wywód,To z długów owych, com winien za ciebie,Ani szeląga nikomu nie płacę.
ODRZYKOŃ
Nie myślę słuchać! Nie śmiałbym rycerstwuSpojrzeć do oczu z cerą tych wymoczków.
WYKRĘTOWIC
wybucha gniewem
Już, na Demetrę92, ni ty, ni dyszlowy,Ni ten twój bachmat, u mnie żreć nie będą:Precz żenę wszytkich – precz, na cztery wiatry!
ODRZYKOŃ
z emfazą
Wujcio Megakles nie zgodzi się nigdy,Bym żył bez koni. Idę, nie znam ciebie!
odchodzi
Страницаиз47
СкороКнижный режим