Оглавление
- I
- II
- PROLOG
- SCENA I
- SCENA II
- SCENA III
- SCENA IV
- SCENA V
- SCENA VI
- PARODOS (WEJŚCIE CHÓRU)
- SCENA VII
- SCENA VIII
- SCENA IX
- SCENA X
- PARABASIS CHORI (ZWROT DO WIDZÓW)
- EPIRRHEMA (POBUDKA)
- ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)
- SCENA XI
- SCENA XII
- SCENA XIII
- SCENA XIV
- SCENA XV
- SCENA XVI
- SCENA XVII
- PROAGON (PRZED-TURNIEJ)
- SCENA XVIII
- SCENA XIX
- AGON (TURNIEJ)
- SCENA XX
- EPIRRHEMA (POBUDKA)
- SCENA XXI
- ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)
- SCENA XXII
- PARABASA WTÓRA
- EPIRRHEMA WTÓREJ PARABASY
- SCENA XXIII
- SCENA XXIV
- SCENA XXV
- SCENA XXVI
- SCENA XXVII
- SCENA XXVIII
- SCENA XXIX
- SCENA XXX
- AGON WTÓRY
- SCENA XXXI
- SCENA XXXII
- SCENA XXXIII
- EXODOS (ZAKOŃCZENIE)
- SCENA XXXIV
- Главная
- Аристофан
- 📚 Книги
- Chmury
- Читать онлайн
- PARABASIS CHORI (ZWROT DO WIDZÓW)PARABASIS CHORI (ZWROT DO WIDZÓW)
PARABASIS CHORI (ZWROT DO WIDZÓW)
510–626
Kommation, śpiew chóralny.
CHÓR
Dalejże śmiało naprzód z radosną odwagą,Mężny człowieku!Niechaj cię wiedzie szczęście, iże z tą powagąPóźnego wiekuImasz się spraw młodzieńczych, barwami młodościStarca niedolęKrasząc: mądrościUcząc się w szkole!
POETA
Widzowie, do was ja teraz170Prawdy słowami przemówięOtwarcie, prze Dyjonysa,Bożyca171, co mnie hodował!Obym zwycięstwo tak zyskał,Obym tak przez was był uznan,Jak was uważam za widzówI sędziów sztuki wytwornych,Jak wierzę, iż ta komediaJest pośród moich najlepszaI najprzedniejsza. DlategoJam się pokusił powtórnieRzecz tę zastawić przed wami,Wszak pracy misternej to dzieło.A jednak owym tam błaznomDank172 przysądzono przede mną:Jam był niegodzien! Że na toWyście zwolili, o znawcy!Wprost wam przyganiam do oczuJa, co me trudy wam niosę!Mimo to nigdy, z mej woli,Nie rzucę was, sędzie wytworni!Od chwili bowiem, gdy ludzie,Co poją serca prawością,Poklaski dali tu memu:Skromnemu przeciw Porubcy173,– Wtedym był jeszcze wżdy dziewką,Nijakoż było mi rodzić;Toć podrzuciłem to dziecię;Ktoś inny podjął miłościw,Wyście zaś dali opiekęI wychowali dostojnie! —– Odtąd porękę mam świętą,Że sąd wasz trafny, bezstronny.Teraz więc sztuka ta moja,Jakoby owa Elektra,Przyszła tu patrząc, czy najdzieZnawców tak samo życzliwych:Jeśli ich ujrzy wśród widzów,To pozna brata po włosach174!Patrzcie zaś, jako jest skromnaZ urody: wszak nie przyszyłaWisielca o łbie czerwonym,Wałka ze skóry, by śmieszyćGawiedź uliczną i młodzież!Wszakże nie szydzi z łysego,Ni wodzi tańce błazeńskie.Ni żaden stary dziadyga,Gdy wiersz wygłasza, nie bijePalicą po łbie nikogoZ aktorów, aby tą sztuczkąZasłonić nicość dowcipu.Nie skaczą w niej z pochodniami,Nie wrzeszczą: oj, dadada!W siebie i własną poezjęDufna – stanęła przed wami!Acz jestem takim poetą,Kędziorów jednak nie trefię,Nie oszukuję was, dającTo samo dwakroć lub trzykroć,Lecz zawsze nowe ideeWprowadzam pełne pomysłów,Nic nie podobne do siebie,Odrębne, zawsze dowcipne.Jam to Kleona, gdy panemBył bezgranicznym, w brzuch kopnął;Nie byłem jednak tak czelnym,By deptać powalonego.Lecz tamci, kiedy raz jedenHyperbol kozła wywinął,Już po nicponiu wciąż jeżdżą.Ba – matkę jego kalają!Oto nasamprzód EupolisDał Marikasa na scenie,Rycerzy moich małpując,W sposób szelmowski, sam szelma;Babsko pijane mu przydałDla sprośnych tanów: ten pomysłDawno już Frynich wprowadził,Smok potem babę pożera.Następnie na HyperbolaHermippos napadł ze sceny,A teraz wszyscy już inniNań ujadają gromadą,Każdy zaś musi tam wsadzićMą o węgorzach przypowieść175.Kto się więc śmieje z tych błazeństw,Tego ma sztuka zawiedzie,Lecz jeśli szczerze was ciesząPomysły moje i duch mój,Dacie tym dowód na przyszłość,Na zawsze – żeście rozsądni!
CHÓR
Strofa (Śpiew)
Niebem władnący bogów bóg,Zeusie gospodnie176 znijdź w ten próg,Ciebie pierwszego zwę w mój chór!
I ciebie, o mocarny trozębu piastunie,Ziem i fal słonych groźny opiekunie,Wzywam w chór!
I ciebie, o chodzący w sławie ojcze mój,Eterze święty,Co wszystkim nam zesyłasz życiodajny zdrój.Wzywam w chór!
I ciebie, rumaków słonecznych właście,Co w ognia promieniachTrzymasz niebios i ziem przepaście,Wielki w bożych i w ludzkich wielki pokoleniach,Wzywam w chór!
Страницаиз47
СкороКнижный режим