Оглавление
- I
- II
- PROLOG
- SCENA I
- SCENA II
- SCENA III
- SCENA IV
- SCENA V
- SCENA VI
- PARODOS (WEJŚCIE CHÓRU)
- SCENA VII
- SCENA VIII
- SCENA IX
- SCENA X
- PARABASIS CHORI (ZWROT DO WIDZÓW)
- EPIRRHEMA (POBUDKA)
- ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)
- SCENA XI
- SCENA XII
- SCENA XIII
- SCENA XIV
- SCENA XV
- SCENA XVI
- SCENA XVII
- PROAGON (PRZED-TURNIEJ)
- SCENA XVIII
- SCENA XIX
- AGON (TURNIEJ)
- SCENA XX
- EPIRRHEMA (POBUDKA)
- SCENA XXI
- ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)
- SCENA XXII
- PARABASA WTÓRA
- EPIRRHEMA WTÓREJ PARABASY
- SCENA XXIII
- SCENA XXIV
- SCENA XXV
- SCENA XXVI
- SCENA XXVII
- SCENA XXVIII
- SCENA XXIX
- SCENA XXX
- AGON WTÓRY
- SCENA XXXI
- SCENA XXXII
- SCENA XXXIII
- EXODOS (ZAKOŃCZENIE)
- SCENA XXXIV
SCENA XXXI
Ci sami.
ARCYCHMURA I
Jednakże z czego wśród was ta bójka się pocznie,Trzeba wiedzieć chórowi; opowiedz bezzwłocznie!
WYKRĘTOWIC
O co właśnie my nasamprzódzaczęliśma lżyć się wzajem,Toć słuchajcie! Jako wiecie,siedzieliśma przy biesiedzie;Więc ja jemu wziąć kazałemnaprzód lutnię i zaśpiewaćSymonida258 pieśń tę starą,jako Krijos259 w sławie chodził:Ten zaś mówi, że na lutnigrać i śpiewać w czasie ucztyRzecz niemodna, że tak babypieją, mieląc pęcak w żarnach.
ODRZYKOŃ
I już wtedy trzeba byłopana ojca prać i kopać,Gdyś mi tylko kazał śpiewać,jakbym świerszczem był na uczcie!
WYKRĘTOWIC
Takie brednie mówił doma,jako teraz tu przed wami:Śmiał Symonidesa nadtomarnym nazwać wierszokletą.Zrazu z trudem, lecz tam jakośwstrzymywałem wybuch gniewu;Potem mówię mu, niech weźmiena skroń swoją kiść wawrzynuniech coś z Ajschyla głosi,a ten na to zaraz breszy:„To sękaty pysk, ryczywół,huku pełen odmigęba!”A wtedy mi, wżdy czujecie,jak nie zedrga serce w piersi.Ajschylosa260 bowiem mam jaza hetmana wszech poetów:Pomimo to wargi zgryzłemi powiadam: to z tych nowszychWieszczów coś mi tu zaśpiewaj,jako to tam mądre głowy.Ten w tej chwili śpiewa rytmyEurypida261, jako przespałBrat rodzoną siostrę swoją262!Chrońże nas od złego, Febie!Wtedy już nie mogłem zdzierżyć.Plunąłem weń zamaszyściePrawdą mnogich brzydkich wyzwisk:stąd zaczęła się, jak bywa,Kłótnia, ząb za ząb zażarta.Potem wyród skoczył na mnie,Zwalił na ziem, skolankował,dusił, gniótł, do żywa dobił!
ODRZYKOŃ
Czyż nie słusznie? Nie uznajeszprzecież Eurypida księciemWszystkich mędrców?
WYKRĘTOWIC
Księciem mędrców?Jego? O ty, ty, jak zwać cię!!?Cóż, kiedy mnie bić znów poczniesz!
ODRZYKOŃ
Klnę się Zeusem, zbiję słusznie.
WYKRĘTOWIC
Jak to słusznie? Bić mnie, drabie,który wyżywiłem ciebie?Gdyś dzieciątkiem zaczął paplać,jam zgadywał twoje cbęci:Ledwieś zaszczebiotał mlimli,jam już mleczko ci podawał,Kiedyś krzyknął tylko papu,biegłem wraz263 i bułkę niosłem.Jeszcześ wżdy nie uśpiał pisnąćę, ę, już cię w ręku miałem,I na dwór wyniósłszy, strzegłem!Tyś mnie dziś pod gardło chwycił!
śpiewa
Wrzeszczącego w niebogłosy,Iże mnie nagli, na dwór nie puściłeśTylko dzierżąc mnie za włosy,Łotrze, tak długo na ziemi dusiłeś.Aż trzasła błona:Zwolniał zamek u łona!
Страницаиз47
СкороКнижный режим