Оглавление
- I
- II
- PROLOG
- SCENA I
- SCENA II
- SCENA III
- SCENA IV
- SCENA V
- SCENA VI
- PARODOS (WEJŚCIE CHÓRU)
- SCENA VII
- SCENA VIII
- SCENA IX
- SCENA X
- PARABASIS CHORI (ZWROT DO WIDZÓW)
- EPIRRHEMA (POBUDKA)
- ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)
- SCENA XI
- SCENA XII
- SCENA XIII
- SCENA XIV
- SCENA XV
- SCENA XVI
- SCENA XVII
- PROAGON (PRZED-TURNIEJ)
- SCENA XVIII
- SCENA XIX
- AGON (TURNIEJ)
- SCENA XX
- EPIRRHEMA (POBUDKA)
- SCENA XXI
- ANTEPIRRHEMA (OD-ZEW)
- SCENA XXII
- PARABASA WTÓRA
- EPIRRHEMA WTÓREJ PARABASY
- SCENA XXIII
- SCENA XXIV
- SCENA XXV
- SCENA XXVI
- SCENA XXVII
- SCENA XXVIII
- SCENA XXIX
- SCENA XXX
- AGON WTÓRY
- SCENA XXXI
- SCENA XXXII
- SCENA XXXIII
- EXODOS (ZAKOŃCZENIE)
- SCENA XXXIV
- Главная
- Аристофан
- 📚 Книги
- Chmury
- Читать онлайн
- EPIRRHEMA (POBUDKA)EPIRRHEMA (POBUDKA)
EPIRRHEMA (POBUDKA)
RZECZNIK PRAWY
Więc opowiem, jak chowano,synów drzewiej, z dawnych latGdy ceniono skromność, prawość;kto je głosił, był jak kwiat.Naprzód nikt tam nie usłyszał,aby chłopak krnąbrnie klął:Szli rówieśni ulicamido muzycznych razem szkół216Rzędem w szyku, z jednej gminy,w jednej szatce, choć śnieg dął.W szkole siedząc nóg nie spletli;zaśpiewali prostą pieśń:„Hej Pallado, miast zagłado!”,lub: „O lutnio, w dal głos nieś!”217Pod melodii wtór prastary,jako piali ojce ich!Niechby który był zapiskałlub wył nosem jako dziad,Lub jak teraz uczy Frynispuszczać gardłem cienki trel,218Byłby dostał zaraz baty,aby nie plugawił Muz.W zapaśniczej szkole siedząc,młodziankowie nogi wprostWyciągali, by nie dojrzałnieskromności żaden widz:Gdy zaś wstali, każdy zatarłdołek w piasku, bo się strzegł,Żeby nawet kształt urodyrozpustnikom z piasku zwiać.Niżej pępka oliwą sięnie namaszczał z chłopców nikt,Iż przyrodę219 całą porósł,by brzoskwinię, rośny puch.Ni pieszczonym on głosikiem,ani oczkiem, jako dziś,Do kochańców się umizgał,rajfurując własny wstyd!Nie lza220 było przy obiedziełebki li od rzodkwie brać,Ni porywać przed starszymianyż albo seler z mis,Ni łasować, ni grymasić,ni na krzyż zakładać nóg!
RZECZNIK NIEPRAWY
Wszystko śmierdzi starym sadłem,kiedy złotych świerszczy strój,Pieśń Kekejda i byk święty221władły nami!
RZECZNIK PRAWY
Lecz ten mójWychowania system wydałMaratońskich wojów pułk!Ty zaś ninie uczysz dziatwęzawijać się w ciepły płaszcz;Ach, mnie dusi gniew, bo młodzieżpodczas Panateńskich ŚwiątTańcząc, dzierży tarcz na brzuchu,czyniąc tym Palladzie srom!
do Odrzykonia
Ufaj-że mi, o pacholę!jam jest prawy rzecznik twój;Gardzić rynkiem cię nauczę,łaźni się gorących strzec,Rozmów sromać się222 haniebnych,na obelgę zemstą wrzeć.Wstawać z ław przed siwą głową,swe rodzice zawsze czcićPrzede wszystkim; nigdy zasięnie popełniać czynów złych,Które mogą Wstydu obrazskalać snadnie w duszy twej:Więc nie wpadać w próg tancerek,byś rozdziawił z dziwu pyskI utracił dobrą sławę,gdy w cię jabłkiem rzuci223 drań.Ani z ojcem się nie swarzyć,ani go Japetem zwać;Nie klnij starca; wżdy cię żywił,jako żywi pisklę ptak!
RZECZNIK NIEPRAWY
Jemu gdy zawierzysz, chłopcze,w Dyjonysa ci się klnę.Zgasisz synków Hipokrata;będą cię gagatkiem zwać224!
RZECZNIK PRAWY
Lecz zakwitniesz krasą, zdrowiem,na boiskach tężąc pierś,A nie mieląc wciąż językiempo agorze, jako dziś,Ani włócząc się po sądachdla matacko brudnych spraw!Za to w cieniu drzew oliwnych,w Akadema pędząc gaj,Z druhem skromnym się wybiegasz,wieńcząc w śnieżny łabuź225 skroń.Bluszczem i lelują pachnąc,srebrnych topol siejąc woń;Szczęśliw wiosną, gdy miłośnieze sokorą szemrze klon!
. . . . . . . . . . . .Gdy tak postąpisz, jako radzę,Ku cnocie dążąc duszą całą,Mieć będziesz pierś, jak lew wspaniałą,Kwitnące lica, bark niezłomny,Języczek cienki, zad ogromny,Pręcik maleńki!Wżdy za tym dążąc, co dziś w modzie,Będziesz miał lica trupio-zbladłe,Barki szczuplutkie, piersi wpadłe,Ozór na łokieć, zad mizerny,Bindas dostały – wór niezmiernyWniosków bez końca!. . . . . . . . . . . .
Nakłoni ciebie ten twój obrońca,Abyś brzydotę jak piękno czcił,Piękno na odwrót, jako srom, lżył!A na dobitek wszczepi w młode ciałoAntymachową – chuć zwyrodniałą!
Страницаиз47
СкороКнижный режим