Оглавление
- [Wstęp tłumacza]
- PROLOG
- SCENA I
- SCENA II
- SCENA III
- SCENA IV
- SCENA V
- SCENA VI
- SCENA VII
- PARODOS.WEJŚCIE CHÓRU
- SCENA VIII
- SCENA IX
- SCENA X
- SCENA XI
- SCENA XII
- SCENA XIII
- PARABASIS(ZWROT DO WIDZÓW)
- EPIRRHEMA
- ANT-EPIRRHEMA
- SCENA XIV
- SCENA XV
- SCENA XVI
- AGON (TURNIEJ)
- SCENA XVII
- SCENA XVIII
- SCENA XIX
- SCENA XX
- SCENA XXI
- SCENA XXIL
- EXODOS. WYJŚCIE CHÓRU
- SCENA XXIII
SCENA XV
Dionizos, Eurypides, Ajschylos, Chór.
EURYPIDES
do Dionizosa
Dajże pokój. Powiadam: nie porzucę stolca,Twierdzę bowiem, że lepszym odeń jestem w sztuce.
DIONIZOS
do Ajschylosa
Ajschylu, czemu milczysz, słyszysz, co powiada?
EURYPIDES
Obwija się w płaszcz dumy, jak to zawsze czyniW tragedii, aby zyskać urok tajemniczy.
DIONIZOS
Szalona głowo, przestań, nie przesadzaj słowy!
EURYPIDES
Znamy się bardzo dobrze, ja na wskroś przejrzałemTego wieszcza dzikunów o butnej fantazji.Ma on ci gębę sprośną, wyuzdaną, wrotaNieprzegadane, blagi, huku-puku, pełne!
AJSCHYLOS
Ślicznie, synu boginki z widłami od gnoju170,Śmietnika klątw i wyzwisk ordynarnych, grubych,Obszarpańców poeto i dziadów patronie!Pamiętaj, pożałujesz tych słów!
DIONIZOS
Dajże pokój,Ajschylu, bo wątroba od gniewu ci spłonie!
AJSCHYLOS
Nie! Ja temu poecie kalek i dusz chorych171Wpierw pokażę, na kogo porwać się ośmielił!
DIONIZOS
Hej! Baranka czarnego niech tu daje służba!Hej, ofiarnik! Huragan wybuchnie, jak widzę.
AJSCHYLOS
DIONIZOS
Wstrzymuj się w gniewie, wstrzymuj, czcigodny Ajschylu,A ty – przed gradu chmurą, nędzny Eurypidzie,Umykaj, co tchu starczy, jeżeli masz klepki,Bo jak cię palnie w złości tak rymem od serca,To ci ze łba wyleci tragedia Telefos174!
do Ajschylosa
Ty Ajschylu, bez gniewu, owszem z łagodnościąDowódź, słuchaj dowodów. Wcale nie przystoi,Aby się wieszcze lżyli jak przekupki z placu;A ty huczysz natychmiast jak dąb, kiedy płonie!
EURYPIDES
Gotów jestem do boju i gryźć nie przestanę,Gryźć będę, a zechceli175, niechaj i on gryzieDialogi i chóry, i tragiczne żyły,Na Zeusa: i Peleusa, Eola i inneTragedie moje własne, zwłaszcza też Telefa!
DIONIZOS
Cóż więc ty teraz na to? Powiadaj, Ajschylu!
AJSCHYLOS
Nie chciałem tego sporu tu, w tym miejscu, zwodzić,Walka bowiem nierówna i broń także.
DIONIZOS
Jak to?
AJSCHYLOS
Moja poezja żyje, nie umarła ze mną,Jego zmarła z nim razem, więc ma ją pod ręką.Jednak, skoro tak sądzisz, walkę podjąć trzeba.
DIONIZOS
Niechaj tam który poda kadzidła i ognia.Niech się pomodlę naprzód, zanim sądzić będęOno176 igrzysko sztuki w sposób najzgodniejszyZ poezji zasadami.
do chóru
Wy Muzom śpiewajcie!
Przynoszą kadzielnice i ogień. Dionizos kadzi ołtarz.
Страницаиз30
СкороКнижный режим