Оглавление
- [Wstęp tłumacza]
- PROLOG
- SCENA I
- SCENA II
- SCENA III
- SCENA IV
- SCENA V
- SCENA VI
- SCENA VII
- PARODOS.WEJŚCIE CHÓRU
- SCENA VIII
- SCENA IX
- SCENA X
- SCENA XI
- SCENA XII
- SCENA XIII
- PARABASIS(ZWROT DO WIDZÓW)
- EPIRRHEMA
- ANT-EPIRRHEMA
- SCENA XIV
- SCENA XV
- SCENA XVI
- AGON (TURNIEJ)
- SCENA XVII
- SCENA XVIII
- SCENA XIX
- SCENA XX
- SCENA XXI
- SCENA XXIL
- EXODOS. WYJŚCIE CHÓRU
- SCENA XXIII
SCENA XIV
Z pałacu wychodzą odźwierny Ajakos i Ksantias.
AJAKOS
Na Zeusa zbawiciela! Zacny jakiś szlachcicTwój pan!
KSANTIAS
Szlachetny szlachcic, widać to od razu:Zna się tylko na dwojgu, winie i dziewczynie.
AJAKOS
Ale że cię nie wyprał, gdy się wręcz wykryło,Że ty niewolnik marny, udawałeś pana!
KSANTIAS
Niech spróbuje!
AJAKOS
Wiesz, zuchu, zrobiłeś to wszystkoTak czysto po naszemu. Cieszy mnie to mocno.
KSANTIAS
Cieszy cię? Ejże, prawda?
AJAKOS
Ależ jestem w raju,Gdy mogę nakląć panu, choćby gdzie na boku.
KSANTIAS
Umiesz warczeć, gdy tęgie oberwiesz batogiI wynosisz się za drzwi?
AJAKOS
Ależ arcyprzednio!
KSANTIAS
U was roboty dużo?
AJAKOS
Diabli mi robota!
KSANTIAS
O Zeusie pobratymie, umiesz podsłuchiwać,O czym mówią panowie?
AJAKOS
Z radości szaleję!
KSANTIAS
I zaraz tam za drzwiami wszystko paplać?
AJAKOS
Tak jest.Lecz potem bal mam taki, że z uciechy leję!
KSANTIAS
O Febie166 Apollinie! Dawaj tu swą łapę,Pozwól się ucałować, pocałuj i gadaj,Na Zeusa, który dla nas jest kijów patronem,Co to za burda u was, wrzaski i wyzwiska?
AJAKOS
To kłótnia Ajschylosa i Eurypidesa.
KSANTIAS
z podziwu
Aaaaa!
AJAKOS
Sprawa wielka powstała, awantura, mówię;Między nieboszczykami bunt i rewolucja!
KSANTIAS
Jak to?
AJAKOS
Jest prawo, z dawna tu ustanowioneDla wszystkich sztuk szlachetnych, aby mistrz największySpomiędzy współartystów miał stół swój w prytanii167I tron obok samego Plutona…
KSANTIAS
Rozumiem.
AJAKOS
Dopóki nie przybędzie inny większy jaki.Wtedy musi ustąpić.
KSANTIAS
Któż śmiał AjschylosaNiepokoić?
AJAKOS
Toż siedział na tragicznym tronie,Arcymistrzem swej sztuki będąc.
KSANTIAS
Któż go wygryzł?
AJAKOS
Gdy tutaj Eurypides zstąpił, przedstawienieDał przed bandą złodziejów kąpielowych, zbójów,Rzezimieszków, włamaczy, zbirów, ojcobójców.A jest tu tej hołoty huk, ot, jak w Hadesie.Ci słuchając tych kruczków, wykrętasów, zwrotów,Zwariowali do reszty: zrobili go mistrzem,A on, poparty przez nich, targnął się na stolec,Gdzie Ajschylos siadywał.
KSANTIAS
Bili kamieniami?
AJAKOS
Bili weń, ale naród wołał, aby złożyćSąd, który z nich w swej sztuce mistrzem się pokaże.
KSANTIAS
Naród tych łotrów?
AJAKOS
Tak jest. Wrzeszczał wniebogłosy!
KSANTIAS
Byli tu przecież inni, stronnicy Ajschyla!
Zwraca się do widzów.
AJAKOS
Ale liczba szlachetnych tu, patrz, jaka mała!
KSANTIAS
Cóż więc Pluton z tym fantem zamierza uczynić?
AJAKOS
Zapasy nam wyprawi, próbę i sąd sztuki.
KSANTIAS
Ależ bo czemu tronu Sofokles nie zajął?
AJAKOS
Nie chciał tego, na Zeusa! Skoro tutaj zstąpił,Ucałował Ajschyla, prawicę uścisnął,Chociaż mu się Ajschylos sam usuwał z tronu.Teraz zaś postanowił czekać, jak w odwodzie.Jeśli Ajschylos wygra, to go uzna chętnie;Jeśli nie, z Eurypidem wystąpi do walki.
KSANTIAS
A więc zacznie się heca?
AJAKOS
Tak jest, za chwileczkę:Właśnie tu, na tym miejscu, wnet się zakotłujeI na ogromną wagę wpakują poezję!
KSANTIAS
Co? Na kramarską wagę wysypią tragedię?
AJAKOS
KSANTIAS
Cegłę robić będą?
AJAKOS
I kliny, i podziałki. Eurypides twierdzi,Że będzie każde słowo tragedii rozmierzał.
KSANTIAS
Sądzę, że się Ajschylos bardzo teraz sierdzi.
AJAKOS
Jak byk poziera, groźnie pochyliwszy rogi.
KSANTIAS
A kto im będzie sędzią?
AJAKOS
W tym ci sęk nie lada,Uznali bowiem obaj, że tutaj brak mądrych.
pokazuje na widzów
Ajschylos nie chciał nawet Ateńczyków wybrać!
KSANTIAS
Sądził słusznie, że ogół z nich to rzezimieszki.
AJAKOS
Innych ma on za błaznów, by się poznać mogliNa wartości poetów. Przeto panu twemuRzecz oddali; on przecie rzeczoznawca, majster.Lecz wejdźmy, bo panowie, kiedy się zawezmą,To się nam bardzo łatwo dostaną batogi.
Wbiegają w dom.
CHÓR
śpiew (814–819)
Oto gniewem wybuchnie gromowładny wieszcz,Aż przez białka źrenicą dziki błyśnie szał,Gdy zobaczy, jak rywal na krytyczny bójZąbki ostrzy i wdziewa swój wojenny strój!
Z jednej strony huf w szyszakach pióropusznych rytmów.Wódz potrząsa grzywą hełmu i grzywą czupryny,Brwi namarszczy, głosem ryknie, na wroga wyzionieWiersze jak maczugi kute – oddechem olbrzymaRwąc na drzazgi przeciwnika ni to morski orkan.
Z drugiej strony huf otrębów i na szczudłach wióry.Wódz się czai, mistrz na gębę, wyrazów oprawca,Jęzor lata jak kołowrót, wargi drżą złośliwie;Jak pochwyci w swoje szpony rytm tubalnych dźwięków,Będzie go krytycznym zębem szarpał, darł ze skóry!
Z pałacu wychodzą Dionizos, Eurypides, Ajschylos.
Страницаиз30
СкороКнижный режим