Оглавление
- Wstęp
- DO JEJMOŚCI5
- Przedmowa
- OSOBY:
- AKT PIERWSZY
- SCENA PIERWSZA
- SCENA DRUGA
- SCENA TRZECIA
- SCENA CZWARTA
- SCENA PIĄTA
- SCENA SZÓSTA
- SCENA SIÓDMA
- AKT DRUGI
- SCENA PIERWSZA
- SCENA DRUGA
- SCENA TRZECIA
- SCENA CZWARTA
- SCENA PIĄTA
- SCENA SZÓSTA
- AKT TRZECI
- SCENA PIERWSZA
- SCENA DRUGA
- SCENA TRZECIA
- SCENA CZWARTA
- SCENA PIĄTA
- AKT CZWARTY
- SCENA PIERWSZA
- SCENA DRUGA
- SCENA TRZECIA
- SCENA CZWARTA
- SCENA PIĄTA
- SCENA SZÓSTA
- SCENA SIÓDMA
- SCENA ÓSMA
- SCENA DZIEWIĄTA
- AKT PIĄTY
- SCENA PIERWSZA
- SCENA DRUGA
- SCENA TRZECIA
- SCENA CZWARTA
- SCENA PIĄTA
- SCENA SZÓSTA
- SCENA SIÓDMA
- SCENA ÓSMA
- SCENA DZIEWIĄTA
- SCENA DZIESIĄTA
SCENA SZÓSTA
ARNOLF, HORACY.
HORACY
Szczęśliwe losy pana mi tutaj zesłały.W ładnych opałach byłem, daję panu słowo.Idę sobie przed chwilą, z skłopotaną głową,Gdy widzę, jak Anusia sama, na balkonieRączki oparłszy, również w zamyśleniu tonie.Widząc mnie, znak mi daje i spieszy, by drzwiczkiOtworzyć do ogrodu wiodące z uliczki;Ale ledwo znaleźliśmy się w jej izdebce,Gdy nagle „Idzie, idzie” po cichu mi szepce,I, zanim myśli moje zgromadzić potrafię,Już, jej rączką popchnięty, znalazłem się w szafie.Wpada tyran: ja, siedząc cicho w swem więzieniu,Słyszałem, jak po izbie przebiega w milczeniu,Wzdychając gniewnie, to znów żałośnie na poły,Pięściami raz po razu grzmocąc wszystkie stoły,Kopiąc małego pieska, co mu stanął w drodze,I rozrzucając wszystkie szmatki po podłodze.Potłukł nawet, nie wiedząc już w złości, co robi,Wazon, co w pokoiku jej kominek zdobi.Musiał kozieł rogaty już przejrzeć bez małaTę sztuczkę, co mu kiedyś tak dzielnie spłatała.Wreszcie, po dobrej chwili tych wariackich marszy,I na niewinnych sprzętach swoją złość wywarłszy,Zazdrośnik, mimo że w nim furia nie wychłódła,Wypadł wreszcie z pokoju, a ja z mego pudła.Jednakowoż, ze względu na tę przykrą postać,Baliśmy się już dłużej ze sobą pozostać.To było zbyt zuchwałe; za to dzisiaj w nocyDo pokoju się zakraść mam przy jej pomocy.Zakaszlnąwszy po trzykroć, dam jej znać o sobie;Ona okno otworzy w nieznacznym sposobie,Przez które, po drabinie, z pomocą Anusi,Jakoś człowiek do środka przedostać się musi.Z panem jednym tą wielką nowiną się dzielę:Miło, gdy szczęście nasze znają przyjaciele:Choć nie wiem jaką słodycz serca wnętrze czuje,Jeśli nikt nie wie o tem, czegoś mu brakuje.Zresztą, wiem, jak obchodzą pana moje sprawy.Bądź zdrów. Trza się zakrzątnąć koło mej wyprawy.
Страницаиз40
СкороКнижный режим