– Przyjechał wczoraj po mnie, kiedy byłam u rodziców. Wyobraź sobie moje zdziwienie, kiedy wzięłam psa na spacer, wychodzę przed klatkę, a tu on. Stoi sobie, taki, wiesz, włoski, poważny, oparty o to czarne ferrari Massima. Boże, jaki był piękny... Rzuciłam się na niego i wtedy uciekł mi pies.
Parsknęłam śmiechem.
– Nie wierzę! Jak to?
– Niestety, ten jebany kundel szarpnął się i spierdolił, a ja za nim, bo to ukochany pies matki. Złośliwy chujek biegał radośnie po osiedlu, a ja jak debil za nim.
– A Domenico?
– A Domenico stał, obserwując całą sytuację. Wiesz, miało to swoje plusy, bo skupiłam się na cholernym psie, zamiast na tym, że mam ochotę obciągnąć mu pod blokiem. Laura, ja żyję od prawie dwóch miesięcy bez seksu. Ile można…