Оглавление
- Prolog
- Dzień pierwszy
- Opowieść pierwsza. Spowiedź Ciappelletta
- Opowieść druga. Podróż Abrahama z Paryża do Rzymu
- Opowieść trzecia. Trzy pierścienie
- Opowieść czwarta. Ciężki grzech
- Opowieść piąta. Kury
- Opowieść szósta. Sto za jedno
- Opowieść siódma. Poskromienie skąpca
- Opowieść ósma. Skąpiec Grimaldi
- Opowieść dziewiąta. Pątniczka
- Opowieść dziesiąta. Zakochany starzec
- Dzień drugi
- Opowieść pierwsza. Martellino-kaleka
- Opowieść druga. Modlitwa do świętego Juliana
- Opowieść trzecia. Dziwne małżeństwo
- Opowieść czwarta. Landolfo Rufolo
- Opowieść piąta. Andreuccio z Perugii
- Opowieść szósta. Znalezione dzieci
- Opowieść siódma. Alatiel, narzeczona króla Algarbii
- Opowieść ósma. Przypadki grabiego Antwerpii
- Opowieść dziewiąta. Nieszczęścia poczciwej białogłowy
- Opowieść dziesiąta. Kalendarz starych mężów
- Dzień trzeci
- Opowieść pierwsza. Wilk w owczarni
- Opowieść druga. Król włosy strzyże
- Opowieść trzecia. Spowiedź
- Opowieść czwarta. Droga do raju
- Opowieść piąta. Koń i żona
- Opowieść szósta. W miłości jak na wojnie
- Opowieść siódma. Pielgrzym
- Opowieść ósma. Ferondo w czyśćcu
- Opowieść dziewiąta. Giletta z Narbonny
- Opowieść dziesiąta. Diabeł i piekło
- Dzień czwarty
- Opowieść pierwsza. Ghismonda i Guiscardo
- Opowieść druga. Miłostki archanioła Gabriela
- Opowieść trzecia. Zazdrość
- Opowieść czwarta. Narzeczona króla Granady, czyli nieszczęśni miłośnicy
- Opowieść piąta. Lisabetta z Mesyny
- Opowieść szósta. Dwa sny
- Opowieść siódma. Dowód niewinności
- Opowieść ósma. Ofiary miłości
- Opowieść dziewiąta. Okrutny mąż
- Opowieść dziesiąta. Cudowne przytrafienie pewnego nieboszczyka
- Dzień piąty
- Opowieść pierwsza. Podwójne porwanie
- Opowieść druga. Strzały Martuccia
- Opowieść trzecia. Na włos od śmierci
- Opowieść czwarta. Słowik
- Opowieść piąta. Dwaj rywale
- Opowieść szósta. Szczęśliwe spotkanie
- Opowieść siódma. Violanta
- Opowieść ósma. Okrutne łowy
- Opowieść dziewiąta. Sokół
- Opowieść dziesiąta. Zgodny mąż
- Dzień szósty
- Opowieść pierwsza. Zręczna odpowiedź
- Opowieść druga. Piekarz
- Opowieść trzecia. Fałszywa moneta
- Opowieść czwarta. Jednonogi żuraw
- Opowieść piąta. Szpetny wygląd
- Opowieść szósta. Dowód szlachectwa
- Opowieść siódma. Niewierna żona
- Opowieść ósma. Dobra rada
- Opowieść dziewiąta. Guido Cavalcanti
- Opowieść dziesiąta. Brat Cipolla
- Dzień siódmy
- Opowieść pierwsza. Pokutująca dusza
- Opowieść druga. Kadź i żona
- Opowieść trzecia. W nagłym przypadku
- Opowieść czwarta. Kamień i kosa
- Opowieść piąta. Mąż spowiednikiem
- Opowieść szósta. Podwójne oszustwo
- Opowieść siódma. Obity i ukontentowany
- Opowieść ósma. Nitka pani Sismondy
- Opowieść dziewiąta. Zaczarowana grusza
- Opowieść dziesiąta. Gość z tamtego świata
- Dzień ósmy
- Opowieść pierwsza. Przykry zawód
- Opowieść druga. Przypadki proboszcza z Varlungo
- Opowieść trzecia. Poczciwy Calandrino
- Opowieść czwarta. Na gorącym uczynku
- Opowieść piąta. Sędzia bez spodni
- Opowieść szósta. Ukradziona świnia
- Opowieść siódma. Zemsta uczonego
- Opowieść ósma. Rogi za rogi
- Opowieść dziewiąta. Przygoda mistrza Simona
- Opowieść dziesiąta. Oszustka na hak przywiedziona
- Dzień dziewiąty
- Opowieść pierwsza. Ciężkie próby
- Opowieść druga. Belka i słomka
- Opowieść trzecia. Calandrino przy nadziei
- Opowieść czwarta. Przygoda Cecca Angiulieri
- Opowieść piąta. Miłosna przygoda Calandrina
- Opowieść szósta. Nocne pomyłki
- Opowieść siódma. Sen Talana
- Opowieść ósma. Wino za ryby
- Opowieść dziewiąta. Rady Salomona
- Opowieść dziesiąta. Gdyby nie ogon
- Dzień dziesiąty
- Opowieść pierwsza. Wspaniały król
- Opowieść druga. Ghino di Tacco
- Opowieść trzecia. Mitrydan i Natan
- Opowieść czwarta. Wspaniałomyślność miłośnika
- Opowieść piąta. Cudowny ogród
- Opowieść szósta. Rybaczki
- Opowieść siódma. Król rycerz
- Opowieść ósma. Dwaj przyjaciele
- Opowieść dziewiąta. Przytrafienia Saladyna i Torella
- Opowieść dziesiąta. Gryzelda
- Posłowie
- Главная
- Джованни Боккаччо
- 📚 Книги
- Декамерон
- Читать онлайн
- Opowieść dziewiąta. Guido CavalcantiOpowieść dziewiąta. Guido Cavalcanti
Opowieść dziewiąta. Guido Cavalcanti
Pan Guido Cavalcanti zręczną przymówką powiada uprzejmie rzecz obelżywą kilku florenckim pankom, którzy go nagle zaskoczyli.
Królowa widząc, że Emilia opowiadanie swoje skończyła i że z wyjątkiem jej, a także uprzywilejowanego do mówienia przy końcu Dionea, wszyscy z obowiązku swego się wywiązali, w te słowa się odezwała:
– Chociaż, miłe moje panie, zabrałyście mi dziś co najmniej dwie opowieści, z których jedną myślałam wam przytoczyć, to przecież jedna mi pozostała, która kończy się rzeczeniem tak pełnym treści, że o podobnym może jeszcze mowy tu nie było.
„Musicie wiedzieć, że dawnymi czasy w mieście naszym wiele pięknych i chwalebnych panowało zwyczajów, które teraz prawie całkiem w zapomnienie poszły, bowiem rosnące wraz z zamożnością skąpstwo na wstręcie959 im stanęło.
I tak było w obyczaju, że znaczniejsi obywatele z sąsiednich ulic zbierali się często razem w różnych dzielnicach miasta i łączyli w towarzystwa, z pewnej określonej liczby osób się składające. Baczono przy tym na to, ażeby tylko takich ludzi do społeczności przyjmować, którzy by koszta wspólne podjąć mogli. Raz tedy960 uczta u jednego wypadła, drugi raz u innego, i w ten sposób kolej na wszystkich przychodziła, i każdy w dniu oznaczonym podejmował całą kompanię. Często na takich ucztach goszczono znakomitych cudzoziemców, o ile do Florencji przybywali, albo też spraszano na nie miejscowych obywateli. Przynajmniej raz w rok uczestnicy przywdziewali strój jednakowy i w pochodzie jechali razem przez miasto, to znów urządzali turnieje, szczególnie w dni wielkich świąt, z okazji zwycięstwa, albo też jakiego zdarzenia radosnego dla całego miasta.
Na czele jednej takiej kompanii stał pan Betto Brunelleschi. Tak on, jak i towarzysze jego starali się wszelkimi siłami wciągnąć do swego grona pana Guida z rodu Cavalcante de’Cavalcanti, a to nie bez ważkiego powodu. Pomijając już bowiem to, że pan Guido był jednym z najlepszych myślicieli na świecie i zawołanych przyrodników (o przymioty te towarzystwo niewiele dbało), był on także wielce wesołym, układnym i wymownym człekiem, słowem, łączył w sobie wszystkie przymioty prawdziwego szlachcica. Do czego tylko się wziął, umiał to zrobić lepiej niźli ktokolwiek inny. Przy tym wszystkim zasię961 ogromny majątek posiadał. Kogo za godnego przyjaźni swej uznał, temu serce i rękę hojnie otwierał. Nie dziwota tedy, że pan Betto zwabić go chciał na swoje zebrania. Gdy mu się to jednak nie udało, pospołu z swymi towarzyszami jął962 sobie tłumaczyć niechęć Guida tym, że nieraz będąc filozofią zajęty, obcowania z ludźmi unikał.
Ponieważ Guido nieco ku wywodom Epikura się skłaniał, powszechnie mówiono wśród pospólstwa, że celem jego rozmyślań było wynaleźć dowód, że Bóg nie istnieje. Pewnego dnia Guido, idąc do kościoła Św. Michała i minąwszy ulicę Adimarich, doszedł zwyczajną mu drogą do kościoła Św. Jana i tam zatrzymał się pośród grobowców marmurowych (z których pewna część znajduje się obecnie u Świętej Reparaty, a inne przy Św. Janie). Stanął pomiędzy kolumnami porfirowymi i nagrobkami a bramą Świętego Jana, wówczas zamkniętą. Pan Betto z towarzystwem swoim właśnie przez plac Świętej Reparaty przejeżdżał. Spostrzegłszy Guida pomiędzy grobowcami żartownisie zawołali:
– Musimy go trochę podrażnić!
Po czym, dodawszy koniom ostrogi, jak gdyby żartobliwą szarżę czyniąc, pędem puścili się ku niemu i nim się mógł spostrzec, już się przy nim znaleźli.
– Guido – rzekli – gardzisz towarzystwem naszym, cóż ci jednak przyjdzie z tego, jeżeli dowieść zdołasz, że Bóg nie istnieje?
Guido, widząc się otoczonym, odparł bez namysłu:
– Panowie, w domu waszym możecie mi mówić, co wam się podoba!
To mówiąc oparł się jedną ręką o grobowiec znacznej wysokości, lekkim bardzo skokiem przedostał się na drugą stronę i odłączywszy się od nich, odszedł. Wesołe towarzystwo spoglądało przez chwilę po sobie, aż wreszcie ktoś rzekł:
– Guido nie był widać przy zdrowych zmysłach, bowiem w odpowiedzi jego sensu dopatrzyć się trudno. Nie mamy przecież do tego miejsca ani o źdźbło więcej prawa od innych obywateli, a takoż do samego Guida.
Na to pan Betto, zwracając się do mówiącego i do reszty towarzyszy, odparł:
– To wy raczej nie jesteście przy zdrowych zmysłach, inaczej bowiem zrozumielibyście, że człek ten w kilku słowach uprzejmie ciężką obelgę wam rzucił. Czymże bowiem są te grobowce? Domami umarłych, jako że w nich grzebani są i spoczywają zmarli. Jeżeli powiedział tedy, że jesteśmy tutaj u siebie, to chciał przez to wyrazić, że my i inne podobne nam nieuki w porównaniu z nim i z ludźmi uczonymi mniej jeszcze znaczymy niż umarli, i dlatego będąc tu, jesteśmy w naszym domu.
Teraz dopiero pojęli wszyscy istotne znaczenie słów Guida. Odtąd, srodze zawstydzeni, przestali w drogę mu wchodzić. Pan Betto zasię od tego czasu za bystrego i domyślnego człowieka począł uchodzić”.