Мои книги
Это бета-версия LiveLib. Сейчас доступна часть функций, остальные из основной версии будут добавляться постепенно.
Протазий был не трус, но запах конопляныйБудил в душе его какой-то трепет странный...Припомнились ему былые злоключеньяИ как он в конопле искал от них спасенья!<...> Тишина... и слыша сердца стуки,Протазий в коноплю просовывает руки,Раздвинул стебли он и, как пловец, волноюЗахлестнутый, поплыл под зеленью густою.
І што ў вас за жаніцьбы? Хіба дзеля мукі,Бо не кранаюць душ, а толькі вяжуць рукі.
Szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie.
Гэта слова - каханне, што роўнага ў свеце не мае,Апрача аднаго найвялікшага слова - Айчына.
Свайго цяжару мы датуль пазнаць не зможам,Пакуль каго супроць на шалі не паложым.
Теперь каков ты? Кто? Не спрашивают паны,Ведь ценятся одни набитые карманы!
Tylko gałązka litewskiego chmielu,Wdziękami pruskiej topoli nęcona,Pnąc się po wierzbach i, po wodnym zielu,Śmiałe, jak dawniej, wyciąga ramionaI rzekę kraśnym przeskakując wiankiem,Na obcym brzegu łączy się z kochankiem.
Ja lubię moję kamienną zaciszę, Mnie dosyć szczęścia, gdy cię widzę żywym, Gdy miły głos twój co wieczora słyszę. I w tej zaciszy można, Alfie drogi, Można by wszystkie cierpienia osłodzić;
Alfie, nam lepiej takimi pozostać;Jakiemi dawniej byliśmy, jakiemiZłączym się znowu ale nie na ziemi.
Chcę na pamiątkę mieć jaki dar świeży, Który dziś jeszcze był na twoim łonie, Na którym jeszcze świeża łezka płonie. Chcę go przed śmiercią na mym sercu złożyć, Chcę go ostatnim pożegnać wyrazem; Mam zginąć wkrótce, nagle; zgińmy razem.